Valdinox logo

Historia spełnionego marzenia - Dobry Browar dołącza do ambasadorów marki Valdinox.

Ile tak naprawdę kosztują marzenia? Ile wysiłku trzeba włożyć w to, aby idea, która dojrzewała przez długie lata, ujrzała światło dzienne i nabrała realnego wymiaru? Odwołując się do wypowiedzi Walta Disneya - „jeśli potrafisz o czymś marzyć, to potrafisz także tego dokonać” - rozmawiamy dzisiaj z prawdziwymi mistrzami sztuki determinacji i spełniania własnych marzeń.

Ania i Bartek Kozłowscy, bo o nich mowa, to właściciele Dobrego Browaru w Gnieźnie, którzy zapraszają nas w sentymentalną i pełną zwrotów akcji podróż. O tym, jak powstał Dobry Browar w Gnieźnie, jak waży się najlepsze piwo rzemieślnicze w Polsce oraz dlaczego zdecydowali się wspierać najlepsze, polskie marki takie jak Valdinox, przeczytacie w poniższym wywiadzie.

- Aniu, Bartku dziękujemy za zaproszenie do Waszego domu, bo wiemy już, że Dobry Browar to nie tylko miejsce Waszej pracy, ale serce całej rodziny. Zanim więc przejdziemy do degustacji różnych gatunków piw, opowiedzcie nam, proszę - czym dla Was jest Dobry Browar i jak to się wszystko zaczęło?

Bartek Kozłowski (BK) – pomysł otwarcia Dobrego Browaru to finalny efekt wielu naszych rozmów, rozmyślań, potrzeby bycia razem oraz chęci stworzenia i rozwijania czegoś  wspólnie.

Ania Kozłowska (AK) – dodam, że Bartek praktycznie odkąd się znamy, zawsze marzył
o własnym pubie. Jeszcze za czasów studenckich kupował i zbierał rzeczy, które w przyszłości miały stanowić wyposażenie naszego lokalu. Nie wspominając oczywiście o jego zamiłowaniu do piwa. Nawet temat jego pracy magisterskiej - „Czynniki wpływające na trwałość piany w piwie”, związany był z tym tematem.

BK – Z perspektywy czasu stwierdzam, że wszystko ułożyło się w sposób intuicyjny i naturalny. Po studiach dostałem swoją wymarzoną pracę w browarze Belgia w Kielcach. W tym czasie dużo z Anią podróżowaliśmy. Uwielbialiśmy zaglądać do różnego rodzaju restauracji, winiarni czy pubów, itp. Szukaliśmy inspiracji i pomysłów na siebie.

W 2015 roku na stronie Miasta Gniezna pojawiło się ogłoszenie o przetargu dotyczące działki
w centrum miasta. Czuliśmy, że musimy kupić tę działkę. Wpadliśmy na pomysł browaru połączonego z restauracją i miejscami noclegowymi, takie 3 w 1… a dokładnej 4 w 1. Żeby zrealizować to marzenie, musieliśmy sprzedać dom, więc trzeba było gdzieś zamieszkać… Tym ostatnim, czwartym elementem naszej układanki – było zamieszkanie w Dobrym Browarze.

Kupiliśmy działkę, ale dalej szukaliśmy środków, z których sfinansujemy nasze marzenie. Poszukując innowacyjnego pomysłu na projekt unijny, wpadliśmy na pomysł piwa bezglutenowego produkowanego w 100% ze słodów, które nie zawierają glutenu. Udało nam się poszukać taką technologię, którą opracowała Politechnika Łódzka. Zakupiliśmy ją i za pośrednictwem Urzędu Marszałkowskiego złożyliśmy wniosek o przyznanie nam dotacji unijnej.

Równolegle zaczęliśmy również rozmowy z bankiem na temat przyznania nam kredytu. To, przez co musieliśmy przejść, nadaje się na osobna historię… sprzedaliśmy dom… z działką inwestycyjną, którą mieliśmy, zaczęliśmy batalię zawiązaną z załatwianiem wszelkich formalności (warunki zabudowy, decyzje środowiskowe, uzgodnienia z konserwatorem zabytków, pozyskanie zgody gestorów sieci, załatwienie decyzji budowlanej, nadzoru archeologicznego)… by w końcu otrzymać oczekiwane pozwolenie na budowę.

Pod koniec 2017 roku zakończyliśmy prace budowlane. W międzyczasie wybraliśmy również dostawcę linii technologicznej do produkcji piwa. 5 stycznia 2018 roku w obecności najbliższej rodziny, uwarzyliśmy pierwszą warkę naszego piwa w Dobrym Browarze, by w końcu 14 kwietnia 2018 roku już oficjalne otworzyć drzwi do Dobrego Browaru!

- I oto siedzimy w wymarzonym i upragnionym miejscu, które wymagało z Waszej strony ogromnej determinacji i poświęcenia…

AK - O tak, wiemy coś o uporze i determinacji (śmiech), ale znamy też lęk i strach, mamy za sobą cały ciąg nieprzespanych nocy. Każdy inwestor, który zaczyna tak odważny projekt jak nasz, musi liczyć się z tym, że początkowe założenie finansowe i koszty, w tym również te niewymierne, wraz z upływem czasu wzrastają niebotycznie. Nie da się przewidzieć wszystkich sytuacji, nawet przy skrupulatnie przygotowanych wyliczeniach.

Sprawy nie uławiały też komentarze, które trafiały do nas. Większość osób, które słyszało o naszym pomyśle, mówiło nam: „Wszędzie tylko nie w Gnieźnie”, „Gniezno jest takim dziwnym miastem”, „Nie wchodźcie w gastronomię”, „Nie macie pojęcia z czym to się wiąże”, „Gdyby to był Poznań to warto…”,”Czy aby na pewno”,” Po co Wam to…”, „W głowach wam się poprzewracało” etc.

A my chcieliśmy stworzyć miejsce dla ludzi spragnionych dobrego smaku. Przede wszystkim smaku piwa, ale nie tylko… również dobrego jedzenia, pozytywnych emocji i wrażeń oraz domowej, przyjacielskiej atmosfery.

I kiedy wszystko wydawało się że idzie ku dobremu i nasze poplątane ścieżki zaczynają się już prostować… przyszła pandemia.

BK - Nie ma co ukrywać, że przez pierwsze dwa lata dokładaliśmy do tego interesu. W lutym 2020 po raz pierwszy wyszliśmy na plus i nagle przychodzi pandemia. Dochodzi do nas, że z czegoś trzeba żyć, zapewnić bezpieczeństwo i środki finansowe naszym pracownikom, trzeba też spłacać kredyty. Więc dla mnie to był stres ponad nasze siły.

I wtedy, co jest niesamowite, z pomocą przyszli nam Gnieźnianie, którzy zaczęli wręcz kartonami kupować nasze piwa. To było ogromna mobilizacja i pomoc, która nas totalnie zaskoczyła. Potem dołączyli do nich lokalni przedsiębiorcy, którzy zaczęli zamawiać zestawy piw na prezenty świąteczne dla swoich pracowników. Dużo dobrego nas spotkało.

AK – Tak sobie myślę, że biznes to jest biznes, ale my z Bartkiem od początku wkładaliśmy w Dobry Browar całe swoje serce i chcieliśmy stworzyć miejsce, które przyciąga dobrych ludzi i to nam się zdecydowanie udało (śmiech).

BK - Oczywiście sam koncept jest tym pierwszym magnesem, który przyciąga, ale to, co powoduje, że ludzie z nami zostają, to atmosfera. Staramy się przekazywać te emocje, które przede wszystkim w nas rezonują.

AK - Do każdego staramy się podchodzić indywidualnie. Nie chcę żeby to zabrzmiało banalnie, ale zobacz, wchodzi taki turysta, jest pierwszy raz w Gnieźnie i trafia do Dobrego Browaru. Bartek zaczyna opowiadać mu o piwie, pokazuje kadzie i on czuje się od samego wejścia zaopiekowany. Tacy jesteśmy, dla nas to naturalne i oddajemy ludziom to, co sami od nich otrzymaliśmy.

- A kiedy pojawił się pomysł na restaurację?

BK - Pierwotnie myśleliśmy nawet o tym, by otworzyć tapas bar (śmiech).

AK - O przepraszam Cię bardzo, ja nigdy nie chciałam mieć restauracji, mnie ta wizja przerażała (śmiech). Mówiłam do Bartka - Wiesz ile z tym jest pracy? Przecież my się na tym totalnie nie znamy! Ale Bartek mnie przekonywał, że przecież trochę sami gotujemy, przywozimy inspiracje z naszych podróży. I to akurat prawda, niektóre z naszych doświadczeń oraz pomysłów, udało nam się w Dobrym Browarze wdrożyć.

BK - A skoro mieliśmy już browar i restaurację… to pojawił się pomysł, żeby stworzyć też klimatyczne miejsca noclegowe, stąd pomysł na apartamenty (śmiech).

- Bartek teraz poczujesz się jak ryba w wodzie - zdradź nam proszę jak powstają nowe receptury i skąd czerpiecie inspiracje?

BK - Generalnie w piwowarstwie jest pewien kanon i style piwne jak np.: Pils Lager, przy produkcji których trzeba trzymać się określonych receptur. Ale są też inne style, np. piwa z owocami, które pozwalają nam stworzyć coś, czego do tej pory na rynku piw rzemieślniczych jeszcze nie było.

Zdradzę Wam pewną historię. Po 2 latach od otwarcia Dobrego Browaru, udało nam się w końcu wyjechać na wakacje za granicę. Chodząc po jednym z urokliwych miasteczek, Ania kupiła sobie sok z dodatkiem mango, marakui i żeńszenia. Tak jej ten sok zasmakował, że powiedziała do mnie - może spróbujemy zrobić takie piwo? Uwierzcie, że dwa razy nie musiała mi tego powtarzać (śmiech). I tak powstało MILK SHAKE IPA, a teraz w butelce piwa mamy zamknięte piękne wspomnienie z tamtych wakacji (śmiech).

Kolejna inspiracja – bardzo lubimy kawę z zaprzyjaźnionego lokalu w Gnieźnie. I w pewnym momencie wpadliśmy na pomysł połączenia piwa z kawą. Razem z Marcinem i Anią z Cud Cafe, wykonaliśmy kilkanaście testów z cold bruck i espresso, ale okazało się że dopiero kawa parzona metoda chamex, uwalnia najwięcej aromatów. Marcin zamówił kawę z Etiopii o jagodowych nutach, które połączyliśmy z naszym piwem MILK STOUT.  I tak powstało COFFEE MILK STOUT. Najbardziej niesamowite jest jednak to, że za to właśnie piwo dostaliśmy złoty medal na festiwalu piw rzemieślniczych! To jest też piwo brandowane ich logiem, więc taka kooperacja lokalnych biznesów, nie jest nam obca i bardzo ją sobie cenimy!

AK - Od otwarcia Dobrego Browaru udało nam się stworzyć 17 różnych gatunków piw! Zresztą 17-tka to nasza szczęśliwa liczba (śmiech). 17 marca obchodzony jest Dzień Św. Patryka, który jest patronem piwowarów i uwaga - 17 marca Bartek obchodzi urodziny… więc co tu dużo mówić – Dobry Browar był i jest naszym przeznaczeniem (śmiech).

 

- Skoro o przeznaczeniu mowa (śmiech) - dlaczego zdecydowaliście się zostać ambasadorami naszej marki Valdinox?

BK - Przede wszystkim dlatego, że stawiamy na lokalność i wspieramy dobre, polskie marki, a taką właśnie jest Valdinox. Jesteśmy dumni, że pochodzimy z Gniezna. To tutaj narodziło się nasze marzenie o prowadzeniu browaru i restauracji. Tak jak już wcześniej wspominaliśmy, na etapie realizacji naszego marzenia, zderzyliśmy się z wieloma trudnościami i problemami, ale udało nam się przez to przejść, bo mieliśmy wokół siebie armię ludzi dobrej woli.

Dlatego teraz my, z prawdziwą przyjemnością, chcemy wspierać i promować przedsięwzięcia, które reprezentują wartości spójne z naszymi, które wyróżnia wysoka jakość oferowanych produktów oraz innowacyjne podejście do kreowania nowych rozwiązań technologicznych.

- Zdradźcie nam jeszcze proszę, co Was najbardziej urzekło w naczyniach naszej marki?

AK - Mnie najbardziej przekonuje wyjątkowa funkcjonalność tych naczyń. Zarówno garnki, jak i patelnie idealnie sprawdzą się do smażenia, duszenia i gotowania potraw, na wszystkich typach kuchenek, w tym również na indukcji. Dodatkowo, to co dla mnie jest niezwykle ważne - można w nich przygotowywać potrawy, używając minimalnej ilości tłuszczu, potrawy do nich nie przywierają, a same naczynia bardzo łatwo utrzymać w czystości.

BK - Do mnie przemawia solidna konstrukcja i technologia wytwarzania, dzięki którym naczynia te są wyjątkowo wytrzymałe, odporne na wysokie temperatury oraz energooszczędne. Wprowadziliśmy je do naszej restauracyjnej kuchni i jak do tej pory sprawdzają się idealnie! Zresztą więcej na ich temat zdradzi Wam zapewne Dawid Wrzesiński, nasz szef kuchni, z którym nagraliście wywiad w ramach Akademii Mistrzów Valdinox.

AK - Ja jeszcze dodam, że nowoczesny design kolekcji Expert idealnie wpisuje się w aranżację kuchni i całego wnętrza Dobrego Browaru (śmiech).

- To już zupełnie na koniec naszej rozmowy – jaki jest Wasz przepis na szczęście?

AK – Nie mamy gotowej recepty na szczęście (śmiech).

BK - Na pewno obojgu nam pomaga fakt, że zajmujemy się tym, co kochamy i pozwalamy rozwijać się swojej pasji. Jeżeli więc marzycie o czymś i czujecie, że to jest to, czym chcecie się zajmować, to po prostu zróbcie to i uwierzcie, że wszystko będzie Wam sprzyjać.

Natomiast musicie również liczyć się z tym, że po drodze napotkacie na trudności i czasami problemy zwyczajnie Was przytłoczą. I teraz pytanie - co z tym wszystkim zrobicie? Z perspektywy czasu my z Anią wiemy już, że trzeba wytrwać w tym marzeniu do końca i mieć wokół siebie ludzi, którzy na każdym kroku będą Was wspierali.

Bardzo dziękujemy Wam za rozmowę i trzymamy kciuki za kolejne Wasze marzenia!

Hello world SEO HTML
Wyłączny przedstawiciel w Polsce:

Altom sp. z o.o. Sp.k.
Ul. Roosevelta 116a
62-200 Gniezno

Partnerzy
chevron-down